Życie w boxie #2

Życie w boxie to nie tylko rzucanie sztangą i krople potu

Od jakiegoś czasu jestem w UK i zwiedzam sobie boxy. Poznałam sporo nowych ludzi i różne metody programowania itd. Wszystkie relacje możecie przeczytać u Kamila Timoszuka. Trenując w Polsce jak i UK zauważyłam kilka fajnych podobieństw. Crossfit to nie tylko trening.

Każdy kto trenował zna atmosfere w boxie i o tym już pisałam poprzednio w „życie w boxie”. Inaczej jest jak nie jesteś regularnym członkiem tylko wpadasz na jednorazowe zajęcia. Ku mojemu zdziwieniu nie miałam póki co problemów ze zwiedzaniem, ale o tym później. Z moich spostrzeżeń wynika, że krosfity łączą ludzi. Przyjeżdżasz do nowego miasta nikogo nie znasz, nie wiesz co ze sobą zrobić, idziesz do boxu i poznajesz ludzi do Ciebie podobnych. Bo przynajmniej już jedno wspólne zainteresowanie już macie 🙂 Trenując na siłowni za każdym razem ktoś się do mnie uśmiecha jak widzi, że mam nanosy i od razu zaczyna temat crossfitu.

P7050460

Po co komu tablica z wynikami?

Za każdym razem widziałam jak przynajmniej jedna osoba pilnuje swoich osiągnięć na tablicy z wynikami lub robi im zdjęcie. Zajebiste uczucie, gdy masz najlepsze osiągnięcia! w szczególności jak ledwo wstajesz z podłogi i na nią zerkasz. Spowodowanie jest to metodą grywalizacji/rywalizacji…

Grywalizacja lub gryfikacja lub gamifikacja (ang. gamification) – wykorzystanie mechaniki znanej np. z gier fabularnych i komputerowych, do modyfikowania zachowań ludzi w sytuacjach niebędących grami, w celu zwiększenia zaangażowania ludzi. Technika bazuje na przyjemności, jaka płynie z pokonywania kolejnych osiągalnych wyzwań, rywalizacji, współpracy itp. Grywalizacja pozwala zaangażować ludzi do zajęć, które są zgodne z oczekiwaniami autora projektu, nawet jeśli są one uważane za nudne lub rutynowe.

życie w boxie

…czyli tablica zapisana opisami treningów oraz wynikami osiąganymi przez klubowiczów jest jednym z lepiej rozpoznawalnych symboli CrossFitu. To wokół niej koncentruje się życie w boxie. Od razu widać, kto osiąga jakie wyniki w poszczególnych treningach na tle grupy, co automatycznie tworzy nieoficjalną hierarchię. Każdy może porównać swój wynik z najlepszymi i napędza to nas do osiągania więcej. Jak wpadałam do obcych klubów trenerzy byli ze mnie dumni, że byłam w czołowej trójce, a czasami nawet miałam najlepszy wynik.
STRONG LIKE A BULL

Po co jest ta tablica tak naprawdę? Do chwalenia się wynikami na instragramie. Serio tak myśle, bo kto był ten wie ile z siebie dałeś na treningu, ale nic tak nie cieszy jak ponad sto lajków na insta pod zdjęciem. To motywuje Ciebie do dalszego działania, napędza jak ten chomik z kołowrtoku. Im więcej osób doceni Twoje starania tym bardziej się Tobie chce. Bo kto nie lubi się chwalić swoimi osiągnięciami?

życie w boxie

Dlaczego nie kupiłam karnetu na crossfit?

Powodów było kilka. Różne godziny pracy, krótki okres pobytu, cena. Koszt w UK to min.65f/msc niby dużo niby mało. Oczywiście jakbym była tu dłużej niż 3msc od razu bym kupiła karnet. Jednak uznałam, że lepiej będzie kupić karnet na siłownie (12f/msc) i skupić się na treningu siłowym. WIĘCEJ MARTWYCH CIĄGÓW! Oczywiście raz w tygodniu zwiedzam sobie nowe boxy i sprawdzam czy dalej mam kondycje (tak, mam) Dodatkowo staram się przeplatać elementy crossfitu na treningach siłowych. Przeważnie kończę trening krótkim METCONEM. Główną zaletą takich treningów jest to, że w pełni się skupiam na swoich słabych stronach i mogę to teraz poprawić. Kolejnym atutem jest czas, mogę trenować o każdej godzinie jaka mi się podoba i bez limitu. Nie musze czekać do np.19 by potrenować

życie w boxie

Czemu źle jest samemu trenować crossfit?

Tak źle jest trenować samemu i to bardzo źle. Dziwie się jak widzę na intagramie filmiki lub zdjęcia, gdzie osoby trenują w pojedynke. Aktualnie ćwiczę w samotności i aż nie mogę się doczekać weekendu, gdzie znów poczuje życie w boxie. Nikt na mnie nie krzyczy, nikt nie koryguje mojej techniki, nie mam komu zbić piony po treningu. No słabo po prostu, brakuje mi tego.

Ostatnio na siłowni poznałam Marka, 48 letni Brytyjczyk. On również trenuje crossfit w samotności. Zapoznałam się z nim przez przypadek, bo pomyliłam buty w szatni. Mało kto nosi nanosy na siłowni. Tak sobie narzekaliśmy, że za mało sprzętu, że kettle wytarte i ciężary nie są obite gumowym czymś. Teraz jak tylko na niego trafiam to od razu humor lepszy.

życie w boxie

Główny punkt dzisiejszego wpisu. Od ponad miesiące trenuje za darmo i dobrze mi z tym!
W każdym boxie znajdziecie opcje „free trial”. Oczywiście wcześniej trzeba zabookować wizytę i po moich doświadczeniach już wiem, że lepiej zadzwonić i powiedzieć, że trenowało się wcześniej krosfity. Dlaczego? Bo zdażyło mi się, że trafiłam na lekcje crossfitu. Gdzie osoby nigdy nie miały doświadczenia z ciężarami i gdy one robiły rurkami pcv jako jedyna miałam sztangę + 60kg.
Zawsze ten sam wyraz twarzy jak przychodzę na zajęcia.

-Thanks good you train before!
-how you know that? 
-shoes

I dziwny zbieg okoliczności, że trafiam tylko na wody z martwymi ciągami.

PRZYPADEK?

Fajne doświadczenie, trenować raz tu raz tam. Chociaż powoli zaczyna mi brakować stałego miejsca, gdzie trener mnie pozna i wyciśnie ze mnie 7 poty.życie w boxie

2 comments on “Życie w boxie #2”

  1. Marcin Kumiega pisze:

    Zapraszam do Cf Nottingham w takim razie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *